Summer Wars – recenzja pierwszego tomu od Waneko

Moje letnie boje

Listopad roku 2009 raczej nie należał do najgorętszych. Wręcz mam tego pewność, bowiem w celu rozgrzania się, przetłumaczyłem pierwszy rozdział „Summer Wars”. Tytuł mangi przedstawiłem jako „Letnie boje”. Mimo że seria była wydawana na bieżąco i nie znałem zakończenia, to po dziś dzień uważam, że tytuł w pełni odzwierciedla przebieg tłumaczenia. Istna walka, która na przekór przebiegowi zdarzeń toczyła się głównie w chłodzie, bowiem jak zaczęła się w listopadzie, tak skończyła się na początku października… 2011 roku!

Na stronie możecie znaleźć moje sceptyczne podejście do tytułu. Nużył mnie. Nie miałem ochoty na przetłumaczenie serii. Był czas, że o niej zapomniałem. Jednak odkrycie na nowo przebiegu zdarzeń począwszy od pierwszego tomu i wsparcie się filmem rozbudziło we mnie chęć na dociągniecie historii. Nie lubię szkolnych romansów – ale przecież to nie romans. Nie lubię prostych historii – ale ona taka nie jest. Za to lubię czytać o tym, co poniekąd mnie interesuje – IT. Lubię też historie z przesłaniem, skomplikowanych bohaterów i dobry humor.

Polskie wydanie

W połowie listopada 2017 roku wydawnictwo Waneko ogłosiło, że opublikuje komiks „Summer Wars” autorstwa Iqury Sugimoto. Szok i niedowierzanie. Po „Higurashi,” „Drifters” i „Judge”, „Summer Wars” został czwartym tytułem, za który się wziąłem i otrzymał licencję w Polsce.

Premiera miała miejsce w ostatnią środę – 21 lutego. Komiks wydano w powiększonym rozmiarze, który na dobre u nas zagościł. Pierwsze cztery strony są w kolorze – trzy kadry z wypowiedzią jednego z bohaterów, dwie strony z miłą dla oka sceną trójki bohaterów pośród słoneczników i spis treści. Spis treści w kolorze. To jest to. Oczywiście nie zabrakło obwoluty i kleju, który w moim egzemplarzu wręcz się wylewa, co pokazuje poniższe zdjęcie:

Moją uwagę skupiła na sobie wzmocniona okładka. Właściwie wzmocniona to za dużo napisane. Mam w nawyku pedantyczne podejście do papieru. Nie rozchylam mocno stronic, z komiksów zawsze zdejmuje obwolutę, ażeby jej nie uszkodzić, czytając nie naciskam palcami na środku brzegów. Ostrożnie obchodzę się z książką nawet na półce (nie przesuwam na boki szurając tylko unoszę). Tymczasem mimo tych zabiegów, na przedniej okładce pojawiła się zmarszczka ciągnąca się od jednej do drugiej krawędzi boku. Taka, jaka robi się od zgięcia. Tektura, a właściwie tekturka, jest naprawdę kiepskiej jakości. Bardzo giętka, co ma wpływ na natychmiastowe zniekształcenie. Tyle dobrego, że obwoluta ją zasłania.

Cena 21,99 zł na końcu okładki nie powinna być zaskoczeniem. Taniej może być tylko w czasie promocji w księgarniach bądź zamawiając prenumeratę w wydawnictwie. W środku jak zawsze – typowy papier oraz mocna czerń farby drukarskiej. Za tłumaczenie odpowiedzialna jest pani Anna Karpiuk, a poprawki wzięły na siebie panie Katarzyna Moch i Jolanta Dereń.

To kto się będzie bił?

„Summer Wars” to tytuł młodzieżowy i dla młodszych dorosłych (ostatnio usłyszałem takie określenie i do tej pory nie wiem, co ono oznacza). Nie jest banalny, choć oceniając go powierzchownie takim się zdaje. Pierwsze karty historii to zaznajomienie się z Kenjim Koiso i Takashim Sakumą. Pierwszy z nich to miłośnik matematyki i Niedoszły reprezentant Japonii w olimpiadzie matematycznej. Pochodne, całki czy szereg Fouriera to dla niego rozgrzewka przed śniadaniem. Wraz z Takashim administrują na niskim poziomie systemem OZ. I tu warto na chwilę się zatrzymać.

Czy ktoś z Was obejrzał film z 2009 roku „Surogaci” z Brucem Willisem? Jeśli tak, to łatwiej wyobrazić sobie enigmatyczny system OZ. Ów jest drugim życiem obywateli, które rozgrywa się w wirtualnej przestrzeni. Są w niej przyjaciele, rodzina, urzędy, firmy; odbywają się w niej spotkania biznesowe, załatwiane są sprawy urzędowe, mają miejsce turnieje. A to wszystko po przybraniu swojego awatara, by nie wychodząc z domu móc dalej „funkcjonować” w społeczeństwie.

Licealistom codzienną pracę przerywa tak piękna, jak i mądra, Natsuki Shinohara. Kenjiemu serce podskakuje aż do gardła, bowiem, mimo że Natsuki jest starsza, to buja się w niej niemiłosiernie. Dziewczyna przyszła z propozycją nie do odrzucenia – potrzebuje któregoś, by pojechał z nią do rodzinnego domu na wieś w roli „pracownika” (a może niewolnika?). Brzmi jak podrzędny hentai? Nic z tych rzeczy!

Po lekkich perturbacjach w rolę niewolnika, a, przepraszam, pracownika, wciela się nasz matematyczny geniusz, który w drodze zabawia swoją miłość operacjami modulo. Panowie, uczmy się, jak podrywać panie – matematyką. Ale to, czego dowiaduje się na miejscu, zwala go z nóg. Mało tego, że trafił na rodzinny zjazd z okazji urodzin prababki Natsuki, to jeszcze ta wymyśliła mu nowy życiorys i przedstawiła jako narzeczonego. Więc jednak jest niewolnikiem!

Noc to dla młodzieńca wybawienie. Mógł odpocząć od rodzinnej wrzawy i przemyśleć swoją rolę. Spokój przerwała tajemnicza wiadomość zatytułowana „Rozwiąż mnie”. Nazajutrz twarz Kenjiego pojawiła się w wiadomościach…

 

Film

„Letnie boje” to nie tylko komiks, ale przede wszystkim film. Dlaczego „przede wszystkim”? Ponieważ to film pana Momoru Hosody z lipca 2009 stał się podstawą do powstania mangi pani Sugimoto, a to naprawdę nieczęste zjawisko. Dla tych, którzy film oglądali, manga będzie dobrym uzupełnieniem. Ale gdyby znaleźli się tacy, dla których „Summer Wars” znany będzie tylko z komiksu, to radzę Wam – wstrzymajcie się do zakończenia polskiego wydania, a dopiero po zapoznaniu się z nim urządźcie sobie seans. Tym bardziej, że „Summer Wars” został u nas wydany na DVD.

Polskiego wydania ciąg dalszy

Wspomniałem o stronie technicznej wydania, a co z zawartością? Jako że przetłumaczyłem całą serię, nadaję sobie prawo do wypowiedzenia się.

Cały zespół zrobił swoje. Nie zauważyłem jakiegokolwiek błędu, a to rzadkość, że już I wydanie jest wzorowe. Mało tego, tak jak napisałem w trzecim tomie swojego tłumaczenia, że możemy się czegoś spodziewać, tak też się stało. Tłumaczenie jest luźne, naturalne, z zachowaniem humoru i powagi. Jako bonus pojawiły się szkice postaci, czego nie zamieściłem u siebie.

Mam nadzieję, że każdy, kto przeczytał moje tłumaczenie, zastosuje się do umieszczonej prośby. Skoro się zapoznałeś z całością ode mnie, to kup polskie wydanie, jeśli się pojawi. I mamy je. Ja swoje zrobiłem.

Nie przez przypadek dałem całości notę 8,5 na 10 i chwaliłem ją w ostatnim wpisie kończącym tłumaczenie. Polecam każdemu – nastolatkom, młodym dorosłym (serio, może mi ktoś wyjaśnić to pojęcie?) i dorosłym. Babci, dziadkowi, bratu siostry wujka Zenka, pani z warzywnego z Sękocina i mruczusiowi z piwnicy. Po prostu wszystkim.

Tom pierwszy i prenumerata na kolejne dwa do nabycia w sklepie Waneko: https://sklepwaneko.pl/kategoria/625-summer-wars

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *