Nowa definicja japońskiego piwa

Od 1 kwietnia pojęcie piwa uległo w Japonii zmianie. Dotychczas złocisty napój mógł być uważany za browar jeśli w jego skład wchodziła woda, chmiel i słód, którego wartość musiała zawierać minimum 67%. To właśnie ten ostatni uległ modyfikacji, dzięki czemu teraz piwo może przybrać ciekawszą barwę smaku.

Po 110 latach receptura browaru uległa zmianie, a mianowicie obniżono zawartość słodu, który począwszy od tego miesiąca może stanowić 50% całego trunku.

Kolejną zmianą jest rozszerzenie listy dopuszczonych składników, które mogą zostać dodane. Oprócz ziaren ryżu, pszenicy i kukurydzy, browarnicy mogą dodać: owoce, przyprawy, zioła, kwiaty, wodorosty, ostrygi i skrawki katsuobushi – wysuszonego, zakonserwowanego i uwędzonego tuńczyka. Dzięki tej poprawce, na piwoszy czeka nie lada rewolucja smakowa.

Poprzednie zapisy pozwalały na dopuszczenie napoju nisko-słodowego, tak zwanego happōshu, który był tańszy, ponieważ nie ciążył na nim szereg podatków. Zawierał też mniej alkoholu.

Wiadomo już, że piwem można nazwać napój zawierający co najmniej 50% słodu i zawierający tuńczyka (ciekawe, kiedy pojawi się pierwsza puszka z tym przysmakiem). To teraz pytanie najważniejsze – co z ceną za zwykłe piwo? Otóż nie ulegnie podwyższeniu. Przyjemniej na razie. Rząd rzeczywiście planuje podwyżkę na napoje alkoholowe, ale także obniżkę podatku na happōshu i bezalkoholowe wyroby. Jednak ten plan ziści się do 2026 roku, bowiem zamiarem decydentów jest zbliżenie cenowo piwa i napojów browaropochodnych.

Póki co rynek na pewno dozna orzeźwienia, na co liczą producenci, chcąc zainteresować piwem młodszych, ale pełnoletnich konsumentów, swoimi wariacjami smakowymi.

Źródło: NewsOnJapan.com

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *