Odkryto nową formę życia na Ziemi!

Seria „Mushishi” jest dla mnie jedną z najważniejszych, najpiękniejszych, ponadczasowych i magicznych historii, które dane mi było poznać. To nie tylko kwestie prawdziwe, jak ludzka natura, ale i coś nienamacalnego, niewytłumaczalnego, mimo to mogącego być podpowiedzią bądź wyjaśnieniem. Mushi czyli Robaki mają być czymś pierwotnym. Niewidocznym, ale obecnym i odpowiedzialnym za życie, jakie znamy.

Poniższa wiadomość huknęła w połowie listopadzie. Jakie ma to powiązanie z przytoczoną serią? Ostatnie szlify pod wydanego ostatnio 18 odcinka zostały na moment wstrzymane, bowiem wydarzyła się rzecz niezwykła. W Nowej Szkocji w Kanadzie, doktorantka Yana Eglit odkryła nowy byt. Nigdy wcześniej niesklasyfikowany, dla nas nowy, a żyjący obok nas. A gdzie ów znalezisko? W błocie.

W błocie? Nowa forma życia? No i co z tego? I tu warto sięgnąć po przytoczony osiemnasty odcinek. Pojawiły się w nim nowe Robaki – Ubusuna – Ziemiorodne. Jak sama nazwa wskazuje żyją w ziemi. Na żyznej i błotnistej. W Nowej Szkocji ziemia jest bogata w zasoby naturalne. I błoto.

Jakie korzyści i zagrożenia niosą ze sobą Ziemiorodne? Odsyłam Was do odcinka 18 i całej serii „Mushishi”.

Poniżej cytuję tylko fragment z wciągającego artykułu Pani Magdaleny Kawalec-Segond. Link do całości pod cytowanym fragmentem.

Dawno, dawno temu, gdy byłam studentką pierwszego roku biologii na UW, miałam wielkie szczęście. Nieżyjący już dziś profesor Andrzej Batko uczył mnie botaniki. Zwany powszechnie Batonem, mówił kilku(nasto)ma językami, w tym po abchasku, palił jak smok i zwykł był mawiać, że ludzie dzielą się na dwie podstawowe kategorie: inteligentnych i tych, co nie lubią zupy pomidorowej. Ma piękny, poświęcony mu głaz zaraz przy wejściu na teren warszawskiego ogrodu botanicznego. I zasłużył na to po wielokroć.

Mnie jednak zawsze, gdy go wspominam, przychodzi na myśl następująca o nim anegdota. Kiedyś w Białowieży miał on był przechodzić przez jakąś omszałą kładkę i zobaczyć na niej fragmencik białej pleśni. Wiadomo – pleśń jak pleśń. Profesor jednak zatrzymał się, pochylił, podniósł, rozgniótł w palcach, powąchał i rzekł: „O! Tego nie znam. To musi być nowy gatunek!”. I owszem – to był nowy gatunek grzyba niedoskonałego, któremu prof. Batko nadał nazwę Nellymyces megaceros.

Dlaczego to teraz wspominam? Bo pewna kanadyjska doktorantka na wycieczce w okolice Halifaxu w Nowej Szkocji miała podobne do prof. Batki doświadczenie. Przy czym w jej przypadku konsekwencje są znacznie głębsze.

Nie tylko bowiem odkryła w grudzie błota nowy gatunek stworzenia niewidocznego gołym okiem, a nie będącego bakterią. Nie tylko go sklasyfikowała – a to bardzo nietrywialne. Ale okazało się, oczywiście dzięki analizie genetycznej, że organizm ten nie ma na świecie dzisiejszym żadnych bliskich ani dalekich krewnych. I ostatni raz, kiedy być może miał, to było MILIARD lat temu.

Tym samym młodziutka Yana Eglit z Dalhousi University (ktoś słyszał o tej szkole wyższej?) odkryła zupełnie nową i w swej długości gigantyczną gałąź drzewa życia. Na której, jak dotąd, mieszczą się dwa gatunki stworzeń. I ma publikację w „Nature”. Zasłużoną, jak rzadko która.

Pełny artykuł: https://tygodnik.tvp.pl/40045395/odkryto-nowa-forme-zycia-na-ziemi-ba-cale-nowe-krolestwo-osobna-galaz-ktora-zmienia-drzewo-zycia

Jeśli ktoś preferuje wersję angielską, równie udany artykuł opublikowało Gizmodo: https://gizmodo.com/bizarre-microbes-represent-a-major-new-branch-on-the-ev-1830496441

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

5 + 4 =