Ceny ryżu w dół. Tak samo, jak konsumpcja

Tegoroczne zbiory ryżu okazały się bardzo udane, bowiem wyłuskano więcej ziaren, niż we wcześniejszych latach. Jednak ten dostatek spędza sen z powiek japońskich rolników, którzy mają problem ze sprzedażą towaru, bowiem rynek lokalny stał się różnorodny, a sam ryż nie jest już niezastąpiony w kraju samurajów. Niski popyt z dużą podażą oznacza topnienie cen, czyli mniejszy zarobek i to przychodzący z trudem.

W regionie Tokio, który jest najdroższym obszarem w Japonii pod względem cen usług i produktów (tak samo jak u nas Warszawa) za pięciokilogramowy worek ryżu odmiany Koshihikari – popularnej w Japonii, Australii i USA – płaci się około 1300 jenów (powyżej 39 złotych). Zatem jest to 30-procentowy spadek ceny względem zeszłego roku. Z kolei Japońskie Towarzystwo Rolnicze ustaliło hurtową cenę 12 tysięcy jenów (około 362 złotych) za 60-kilogramowe worki ryżu brązowego tej samej odmiany. Jest to spadek wartości o 12 procent. Inne odmiany potaniały nawet do 38%.

Dla wielu producentów cięcie kosztów jest nieuniknione, co sami przyznają. Wiąże się to nie tylko ze spadkiem cen, ale również i dodatkami, jakie płaci Japońskie Towarzystwo Rolnicze, jeśli cena ryżu u sprzedawcy końcowego osiąga wyższy pułap. Jednak na taki bonus w obecnej sytuacji nie ma co liczyć.

Sytuacja na japońskim rynku nie odbije się znacząco na nasz rynek, bowiem biały, najpopularniejszy ryż w Polsce, sprowadzany jest głównie z Chin i Tajlandii.

Źródło: Jiji Press

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

7 + eleven =