Cyfrowa petycja przeciw zmianom jednolitych cen książek

Od dwóch dni trwa zbieranie głosów pod petycją, która ma wymusić proponowane zmiany Ministerstwa Kultury i Dziedzictwa Narodowego. Ministerstwo swoim zamiarem wymusi na księgarniach utrzymanie przez rok ceny okładkowej, przez co skończą się tak liczne obniżki w sklepach internetowych, oferujące nawet 40% upustu na nowości. Warto jednak zauważyć, że pomysł pierwotnie wyszedł od PIK-u – Polskiej Izby Książki!

Od 1 stycznia 2011 roku wprowadzono VAT na książki wynoszący 5%, przez co te zaczęły drożeć (do 31 grudnia 2010 VAT wynosił równe 0%). Na wydania elektroniczne, tak zwane e-booki, podatek niezmienne wynosi 23%, mimo ogromnych prób jego zmniejszenia . Teraz czytelnikom znowu rzuca się kłody pod nogi. Jeśli zaproponowana ustawa zostanie uchwalona, to:

  • Jest duże prawdopodobieństwo, że wiele księgarni (zwłaszcza internetowych) zniknie z rynku, bo nie będą miały głównego argumentu, by przyciągnąć klienta – cenę.
  • Cena okładkowa de facto musi być utrzymana przez rok, choć projekt ustawy zakłada maksymalny upust w wysokości 5% jako formę promocji oraz 15%, jeśli książka zostanie sprzedana w czasie targów.
  • Poszerzy się strefa nieczytających, o których ciągle słyszymy, co w końcu doprowadzi do paraliżu intelektualnego, braku kreatywnego, przestrzennego, abstrakcyjnego myślenia.

Na portalu avaaz.org utworzono petycję, w której potrzebnych jest 50 000 podpisów. Autorzy tak zachęcają do wsparcia inicjatywy (zachowano oryginalny styl i pisownię):

„Polska Izba Książki forsuje pomysł ujednolicenia cen książek oraz zakazu promocji. PIK próbuje przekonać do swojego pomysły Ministerstwo Kultury i Dziedzictwa Narodowego”

Czy zgadzamy się na to? Zdecydowanie nie!

Co roku media głoszą, że ludzie nie czytają, że procent czytelnictwa spada, bo książki są drogie. Co roku słyszymy to samo, jednak naprzeciw nam wyszły księgarnie, które organizują promocje, dzięki którym możemy kupić taniej dobrą literaturę i rozwijać się. Czytanie rozwija, prawda? A PIK pragnie nam to utrudnić! Ujednolicona cena?! To żart! I tak 25zł za książkę to dużo, jednak od czasu do czasu możemy pozwolić sobie na jej zakup. Ale gdy obowiązywać będzie cena okładkowa? To będzie horror!
Przykładowo jeśli mamy 100zł, to obecnie kupimy cztery książki w cenach, które obowiązują w internetowych księgarniach, a jeśli trafimy na dobrą promocję, to i nawet sześć ich kupimy. Jeśli ustawa wejdzie w życie, za 100zł kupimy maksymalnie dwie książki. Przeciętna cena okładkowa to 35zł. Spora różnica, prawda?
Dlatego my nie zgadzamy się na to!
Nie raz zdarza się, że kupimy książki po 10zł. Jaka to dla nas radość, kiedy widzimy aż tak ogromne przeceny, a w dodatku to ulga dla portfela. Czytelnictwo wówczas szerzy się, a książki nie wędrują na makulaturę, tylko „znajdują nowy dom”.
Zdaniem PIK „książka to nie kiełbasa i nie powinna być sprzedawana w promocji”. A co ma jedno do drugiego? Dlaczego kiełbasę porównuje się do książek? One nawet związku nie mają!

NIE ZGADZAMY się na wprowadzenie JEDNOLITEJ CENY KSIĄŻKI.
NIE ZGADZAMY się na ZAKAZ PROMOCJI.
NIE ZGADZAMY się na traktowanie czytelników jako osoby drugiej kategorii.
NIE ZGADZAMY się na odbieranie prawa wyboru i niszczenia księgarni internetowych.

Jeśli zostaną wprowadzone jednolite ceny książek i zakaz promocji, wiele księgarń upadnie, wydawnictwa także. Ludzie nie będą kupować tak chętnie książek, czytelnictwo spadnie jeszcze bardziej. Powinniśmy mieć wybór cenowy. To my decydujemy o tym, gdzie chcemy kupić. Im taniej, tym lepiej, w końcu w stosunku do zarobków i wydatków panujących w Polsce 35zł za książkę to dużo.

My nie zgadzamy się na to! Lubimy promocje, wolimy wydawać 15zł, 25zł, aniżeli 35zł!
Jeśli ty także, podpisz petycję.
W grupie siła!

Petycja do podpisania pod tym linkiem.

W chwili publikacji niusa zebrano 11 152 podpisów na 50 000 potrzebnych. Projekt K7 M&A wyraża pełne wsparcie.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

twelve − 10 =