Japonia nie taka otwarta na cudzoziemców

Mimo że trend w Europie promujący multikulturowe środowisko wciąż króluje, to są miejsca, gdzie sceptycznie patrzy się na przybyszów. I nie chodzi tylko o nastroje społeczeństwa, a o stanowisko rządzących. Tym miejscem od setek lat jest Japonia. W kraju samurajów trudno o pracę osobie z zewnątrz, bowiem, podobnie jak w Stanach Zjednoczonych, patrzy się na to, co taka osoba może wnieść. A więc unikalne wykształcenie, doświadczenie w aktualnej niszy na rynku i w świecie nauki, rzadkie cechy społeczne.

Japońskie Ministerstwo Sprawiedliwości opublikowało wyniki badania dotyczące osiedlających się cudzoziemców. Obecnie ich poziom jest rekordowy i wynosi mniej niż 2% ludności. Za główny czynnik wzrostu stawia się zbliżającą olimpiadę, która odbędzie się w Tokio w 2020 roku. Mimo wszystko na „obcych” patrzy się z góry.

I tak 40 procentom obcokrajowcom odmówiono wynajęcia mieszkania, z czego 25% przypadków miało miejsce w ostatnich pięciu latach.

„Właściciel wprost przyznał, że mieszkania nie wynajmie komuś innej narodowości. Urodziłam się i wychowałam w Japonii. Jestem Japonką, mój ojczysty język to japoński, a mimo to spotykam się z dyskryminacją rasową” – wyznała japonka koreańskiego pochodzenia.

Właśnie na takie sytuacje chciało zwrócić uwagę Ministerstwo. Dysydenci chcą zrozumieć problemy cudzoziemców i zapewnić im lepszy byt.

Tymczasem z 18 500 obcokrajowców, na prośbę o wypowiedzenie się w tej kwestii odpowiedziało 4 252 z czego ponad połowę stanowili Chińczycy i Koreańczycy. 40% z nich osiedliło się w Japonii ponad dekadę temu, zatem są mocno zżyci z Krajem Kwitnącej Wiśni.

20% z 2 788 respondentów, którzy przeszli przez proces rekrutacji w ostatnich pięciu latach przyznało, że pobierają niższe wypłaty, niż ich koledzy na takich samych lub podobnych stanowiskach, a 17% wskazało, że nie otrzymali awansu przez swoje pochodzenie.

13% stwierdziło, że ogólne warunki pracy były zdecydowanie gorsze, aniżeli ich kolegów po fachu. Właśnie ze względu na pochodzenie. Oficjalne dane Ministerstwa wskazują, że naruszenia związane z wynagrodzeniem – opóźnianie ich, niewypłacanie, nierozliczenie nadgodzin – spadło wśród zagranicznych pracowników, porównując ilość takich samych przypadków rok do roku.

Na koniec dane o dyskryminacji rasowej, a tej uświadczyło 30% ankietowanych. Warto nadmienić, że nie chodzi nawet o komunikację, bowiem wśród poszukujących zatrudnienia oraz kwatery odpowiednio 95% i 90% respondentów oceniło swój japoński na bardzo dobry, swobodny.

„Pamiętam, że po wejściu do sklepu osiedlowego w Harajuku zostałam wyproszona argumentem, że jest on tylko dla Japończyków” – zdradziła odpytana Brazylijka.

„Czuję się Japonką, kocham ten kraj, ale niechęć do przedstawicieli innych nacji siedzi zbyt głęboko w rdzennych Japończykach. Mam nadzieję, że bardziej się otworzą na inność” – skomentowała 60-letnia Koreanka.

Model zamkniętego społeczeństwa może wydawać się niektórym średniowieczny. Rygorystyczne warunki do spełniania czekają każdego, kto chciałby osiedlić się w Japonii, nie mówiąc o uzyskaniu obywatelstwa. Decydują zero-jedynkowo, czy warto wpuścić kogoś na teren swojego kraju czy odesłać skąd przybył. Są poukładani i nie chcą, aby coś albo ktoś zaburzył harmonię.

Niemniej warto postawić się na ich miejscu i zadać sobie pytanie – współczuć jednolitej kultury, czy zazdrościć kultywowania jej od wieków, cieszyć się z możliwości bycia jej częścią?

Źródło: Własne, JapanToday.com

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

3 − three =