Japoński dzień w powsińskim ogrodzie

Od 23 marca trwa miesiąc japoński w podwarszawskim Powsinie. To już trzecia edycja, podczas której w Ogrodzie Botanicznym na zwiedzających czekają atrakcje związane z odległą Japonią. Miałem przyjemność pojawić się tam wczoraj w najlepszej możliwej porze – przedpołudniem.

Według harmonogramu 13 i 14 kwietnia był przeznaczony dla rzemieślników. I faktycznie – pojawiły się wyroby ceramiczne, drzeworyty, obrazy, biżuteria i inne bibeloty.

Jednak dobra doczesne nijak miały się do budzącej się do życia natury. Widok kwitnącej wiśni od razu spowodował uśmiech na twarzy. Choć fotograf ze mnie marny, to nie mógłbym odmówić sobie przyjemności z uwiecznieniem takiego widoku. Jak to mówią Japończycy – „hanami”.

Tuż obok „sakury” stała rozłożysta szklarnia, z której zapach zachęcał do odwiedzin. Znajdujące się w niej cytrusy i azalie skutecznie zwabiały coraz to nowych gości. Zielone kompozycje to zlewały się, to były skrajnie różne od reszty roślin, stając się osobnym ekosystemem. A zwiedzający mógł poczuć się niczym gigant, który co kilka kroków zmienił florę, by po kilkunastu minutach zwiedzić cały glob.

Co jakiś czas nieśmiało wysuwały się orientalne ekspozycje. Ale doskonale wiedząc, że to nie one są tu najważniejsze, posłusznie oddawały miejsce aktorom tej scenerii. Gdy rozpalony reflektor objął wszystko swym światłem, można było w końcu usiąść i podziwiać.

Wspaniale było znów przywitać się z wiosną. Tym bardziej, że uczucie zdawało się być odwzajemnione.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

twelve + 19 =