Japońskie zmagania na londyńskich Igrzyskach

Tegoroczna Olimpiada dobiegła końca. Według komentatorów Londyn w roli gospodarza spisał się fantastycznie. Większość widzów wywiozła ze stolicy Anglii dobre wspomnienia. Wielka feta, rekordy i kontrowersje. Polacy zrobili co mogli, czyli niewiele, ale inny kraj, na który co poniektórzy zerkali, spisał się bardzo dobrze. W ogólnej klasyfikacji uczestnicy z kraju samurajów zajęli 11 miejsce z dorobkiem 7 medali złotych, 14 srebrnych i 17 brązowych. Tylko dwa kraje azjatyckie były wyżej sklasyfikowane: Korea Płd. (5 miejsce) oraz Chiny (2 miejsce). Japończycy mają się z czego cieszyć, bowiem w ilości medali osiągnęli lepszy rezultat niż w Pekinie (2008r.; 25 medali) oraz Atenach (2004r.; 37 medali).


Olimpiada Londyn 2012
Nietuzinkowi fani – jakby nie poszło z medalami, przerobimy tego na złote krążki!

Drugiego dnia na podium stanęli i zdobyli medale Hiroaki Hiraoka (judo, kat. do 60 kg (M)), Hiromi Miyake (podnoszenie ciężarów, kat. do 48 kg. (K)) – oboje srebrne, a także Kosuke Hagino (pływanie stylem zmiennym na 400 m (M)) – brązowy. Upragnione złoto zdobyła dzień później (30 lipca) judoczka Kaori Matsumoto. 24 letnia zawodniczka nie należała do grona faworytek. Jej poprzednim dużym osiągnięciem było mistrzostwo świata zdobyte dwa lata wcześniej. W finale pokonała reprezentantkę Rumunii.

Jeszcze tego samego dnia srebro zdobyła pięcioosobowa męska ekipa w gimnastyce sportowej, judoka Riki Nakaya, a do kompletu trzy brązowe krążki zgarnęli Satomi Suzuki, Aya Terakawa i Ryosuke Irie (wszyscy pływanie). Ostatni dzień lipca to skromne osiągnięcie judoczki Yoshie Ueno i pływaka Takeshiego Matsudy – oboje stanęli na najniższym stopniu podium.

Olimpiada Londyn 2012
Kaori Matsumoto – pierwsza „złota” japonka w Londynie.

Pierwszego sierpnia rozegrano trzeci, ostatni mecz grupowy, w którym ekipa Japonii grała „o pietruszkę” z piłkarzami z Hondurasu. Po dobrej grze i skromnym zwycięstwie 1:0 z Hiszpanią i Marokiem, Samurai Blue byli pewni awansu i rozbudzili nadzieje na finał. Ekipa pod wodzą Takashiego Sekizuki miała grać o złoto. Jej jedyny sukces, to trzecie miejsce zdobyte na olimpiadzie w Meksyku w 1968 roku. Jednak wpierw trzeba było pokonać graczy Sfinksa – Egipcjan.

W międzyczasie Kouhei Uchimura zdobył złoto w gimnastyce sportowej. Polak, Roman Kulesza, który miał rywalizować z najlepszymi o najwyższe cele, ostatecznie zajął ostatnie, 24 miejsce. Japończycy zdobywali na zmianę raz srebrne, raz brązowe krążki. A Polacy? Tu niestety zabrakło, jak się tłumaczyli kadrowicze, „szczęścia i silnej psychiki”. Japończycy i Polacy trafiali na siebie w konkurencjach bezpośrednich czy też pośrednich, w których nietrudno było ocenić klasę zawodnika.

Jedną z naszych nadziei na medal była florecistka Sylwia Gruchała. Traf chciał, że Polsko-japoński pojedynek rozegrał się już we wczesnej fazie turnieju. Polka odpadła po walce z Kanae Ikehatą. Japonka ostatecznie doszła do ćwierćfinału, gdzie musiała uznać wyższość Koreanki Nam Hyun-Hee, dla której prawdopodobnie był to ostatni start na olimpiadzie. Dalej odpadali: Damian Zieliński, Paweł Zagrodnik i Li Qian, pokonani odpowiednio przez Seiichiro Nakagawę, Masashiego Ebinumę i Kasumi Ishikawę. Na osłodę jedyne zwycięstwo. Polska para mieszana badmintonistów, Robert Mateusiak i Nadieżda Kostiuczyk, pokonali parę Shintaro Ikedę i Reiko Shiotę. Polacy zaszli do ćwierćfinału.

Za japońskimi piłkarzami wygrany mecz z Egiptem 3:1, najlepsze miało dopiero nadejść. Drugim półfinalistą był Meksyk. Te same drużyny 44 lata temu spotkały się w meczu o brąz. Wtedy górą byli Azjaci wygrywając 2:0, ale historia tym razem się nie powtórzyła, mimo szybko objętego prowadzenia. Wynik 3:1 i zachowana szansa na medal. Jednak coś się popsuło i zgrany kolektyw zaczął gubić śrubki sypiąc się z każdym krokiem.

Mecz z jednym z największych rywali, być może największym – z Koreą Południową – był gwoździem do trumny, w której pochowano nadzieję na jakikolwiek medal dla męskiej reprezentacji. Porażka 2:0, kiepska gra z przodu i z tyłu, i skandal na koniec spotkania, o którym w dalszej części. Jedyne pocieszenie dla fanów piłki kopanej to wicemistrzostwo olimpijskie pań. Do finałowego meczu z amerykankami żeńska sekcja najwyżej zaszła w 2008 roku. Wówczas zajęła 4 miejsce przegrywając brąz z Niemkami (0:2). Było wiadomo, że to osiągnięcie zostanie poprawione, kwestia tylko miejsca, jakie miały zająć. Porażka 1:2 po dobrym widowisku to było to, co chciało się oglądać. Szkoda tylko przykrych incydentów wywołanych przez Amerykanów. Nienawiść i rasizm względem Japończyków po raz kolejny pokazał smutną prawdę o nastawienia USA, ale o tym również w dalszej części.

Olimpiada Londyn 2012
Japonia – Meksyk 1:3 – i kto tu jest ninja?

Londyńskie zmagania powoli dobiegały końca. Padały kolejne rekordy, a w sumie było ich 30, jednakże do żadnego nie przyczynili się Japończycy bądź Polacy. Ostatnie dni to srebrno-złote chwile dla mieszkańców pacyficznej wyspy. Srebrne dzięki drużynie: tenisa stołowego (K), florecistów (M), pływackiej (M), badmintonowej (K) i wspomnianej piłkarskiej (K) i Kouheiowi Uchimurze (gimnastyka sportowa – ćw. wolne), a złote to zasługa zapaśniczek: Hitomi Obary, Kaori Icho i Saori Yoshidy. To właśnie zapasy przyczyniły się do zdobycia 4 z 7 złotych medali. W sumie 84 zawodników wyjechało do kraju z olimpijskim medalem.

Ci, którzy oglądali Olimpiadę 2012 zapewne przeżyli wszystkie możliwe emocje. Jestem pewien, że najwięcej tych pozytywnych, toteż liczę na to, że poniższa ciemna strona igrzysk nie odbije się znacząco na Wasz odbiór, ale natłok wydarzeń i zwyczajowy brak zainteresowania sprawiają, że coś nam umyka, a tym czymś jest tzw. wojna na gesty. Pod lupę wezmę tylko wydarzenia związane z Japonią. Jednak w sieci możecie znaleźć o wiele więcej kontrowersji.

29 lipca rozgrywany został ćwierćfinał mężczyzn w judo. Na przeciw siebie stanęli reprezentanci Japonii w osobie Masashi Ebinumy i Korei Południowej – Cho Jun-Ho. Walka była wyrównana, bo prócz czasu regulaminowego, zawodnicy przeszli trzy dogrywki. Ostatecznie, decyzją sędziów, walkę wygrał Koreańczyk. Na trybunach gwizdy i okrzyki. Mistrz świata pokonany. To nie spodobało się komisji sędziowskiej i Międzynarodowej Federacji Judo, której prezydentem jest Marius Vizer. I to między innymi on zażądał zmiany werdyktu. Chwilę później Japończyk został ogłoszony zwycięzcą, jednak i ta decyzja nie przypadła do gustu kibicom.

W The Japan Times napisano:

Popis trzech błaznów – trójka sędziowska „po naradzie” zmieniła pierwotną decyzję.

Agencja France-Press (wyd. internetowe):

Farsa! (…) jakich bym słów nie użył i tak zabrzmi to zbyt absurdalnie, by w to uwierzyć.

Agencja Reuters:

Decyzja o przyznaniu zwycięstwa dla Cho była tak niezrozumiała, że publika zareagowała bardzo żywiołowo.

Londyńska arena ExCel zamieniła się w czarci kocioł, a japoński szkoleniowiec stał oszołomiony. Był to ewenement w całej historii rozgrywek olimpijskich. Południowokoreańskie media i gro internautów byli zgodni, że decyzja była krzywdząca, wytykając fakt, iż na trybunach dominowali japońscy kibice. Japończycy odpierali zarzuty oskarżając oponentów o próbę przekupstwa sędziów i nieczystą walkę. Ostatecznie Masashi Ebinuma uzyskał trzecią lokatę wygrywając z P. Zagrodnikiem po dogrywce.

Mecz o 3 miejsce piłkarskiej edycji olimpijskiej. Japonia – Korea Płd. Jeszcze przed spotkaniem napastnik Baek Sung-Dong (Korea) wypowiadał się dla jednej z rodzimych gazet, gdzie padły słowa „zrobimy absolutnie wszystko, by ten mecz wygrać”. Słowa nie zostały rzucone na wiatr. Na boisku czuć było atmosferą ważnego meczu. Może nie było to na miarę Gran Derbi de Europa (Real Madryt – Barcelona), ale nikt się nie oszczędzał, chodź Japończycy zagrali naprawdę fatalnie. Jadnak prawdziwe tornado rozegrało się kilka godzin przed i kilka minut po meczu.

Po końcowym gwizdku Parkowi Jong-Soo wyraźnie zagotowało się „pod kopułą”. Przemierzał boisko dumnie dzierżąc transparent o treści: „Dokdo to nasze ziemie”. Ów nazwa odnosi się do wysp leżących na morzu japońskim, do których prawo roszczą sobie Japończycy nazywając je Takeshima (bambusowa wyspa). Jest to teren silnie zarybiony, o dużych złożach gazu na dnie. Piłkarz nie został dopuszczony do ceremonii wręczania medali, co więcej, Komitet Olimpijski wraz z FIFA rozpoczęły dochodzenie w jego sprawie. Jeszcze kilka godzin przed początkowym gwizdkiem prezydent Korei Południowej odwiedził sporne wyspy, na co natychmiast zareagowało Tokio, odwołując swojego ambasadora w Seulu.

Olimpiada Londyn 2012
Południowokoreański piłkarz (Park Jong-Soo) dumnie dzierży napis „Dokdo to nasze ziemie”.

Po pewnej wygranej Amerykanek z japonkami w finale kobiecej piłki nożnej, portale społecznościowe stały się miejscem do dzielenia się dumą po wygranej. „Żółtki”, „Niech padają bramki, tak jak spadały bomby na Hiroszimę”, „To za Pearl Harbor” i inne wpisy w podobnej i ostrzejszej tonacji widniały na kontach Twittera, Facebooka i zapewne innych. Poniżej przykłady.

Olimpiada Londyn 2012
Reakcja użytkowników Facebooka.

Olimpiada Londyn 2012
Reakcja użytkowników Twittera.

Aby nie popadać ze skrajności w skrajność, miejmy na uwadze, że nikt święty nie jest. My mamy swoje wojenki z „ruskimi” i „szwabami”, Japończycy z „jankesami” i „koreańcami”, amerykanie z resztą świata i tak dalej… Najlepiej mają Grenlandczycy. Kogo oni mogą nienawidzić?

Japońscy sportowcy zostali gorąco przywitani w ojczyźnie. Bardzo cieszyli się z rezultatów i, przede wszystkim, z przywiezionego złota. W uroczystości brał udział prezydent komitetu olimpijskiego, p. Tsunekazu Takeda, który wygłosił m.in. takie zdania: „Oczarowaliście nie tylko całą Japonię, ale i cały glob” oraz „Wasza postawa przyczyniła się do zjednoczenia Japończyków”.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

five + seven =