Koniec…

Jeden z czołowych serwisów zajmujących się hostingiem plików – MegaUpload.com – został w czwartek zamknięty przez Departament Sprawiedliwości USA w związku z zarzutami o piractwo. Nie działa także powiązana z serwisem, przeznaczona do hostowania i strumieniowego oglądania materiałów wideo usługa MegaVideo. Trwa akcja odwetowa hakerów z grupy Anonymous.

Departament Sprawiedliwości USA poinformował, że przeprowadził działania, których skutkiem było wyłączenie serwisu MegaUpload zajmującego się hostowaniem plików. Akcja była konsekwencją oskarżeń o rozpowszechnianie pirackich treści, które można było pobrać za pośrednictwem MegaUpload. W wyniku podjętych działań aresztowano szefów serwisu – łącznie o udział w nielegalnym procederze oskarżono 7 osób. Każda z nich może trafić do więzienia nawet na 50 lat. Wymiar sprawiedliwości zajął także aktywa należące do MegaUpload, których wartość wstępnie oszacowano na 50 milionów dolarów. Według Departamentu Sprawiedliwości działalność MegaUpload naraziła właścicieli praw autorskich na 500 milionów dolarów strat.

Warto zauważyć, że prawnik MegaUpload – Ira Rothken – dowiedział się o działaniach wymiaru sprawiedliwości z komunikatu prasowego. Jak zauważył, zajęcie aktywów firmy – w tym serwerów w Wirginii i Waszyngtonie – nastąpiło jeszcze przed przesłuchaniem oskarżonych. Rothken nie miał więc szansy w jakikolwiek sposób zareagować na akcję Departamentu Sprawiedliwości. Prawnik zapowiedział już, że jego zdaniem zarzuty stawiane kierownictwu MegaUpload są niedorzeczne i zrobi wszystko, by zostały szybko oddalone.

Zamknięcie MegaUpload wywołało oburzenie wśród użytkowników serwisu i internautów opowiadających się za wolnością Sieci. W akcję odwetową skierowaną przeciwko władzy i koncernom fonograficznym zaangażowali się już hakerzy z grupy Anonymous. Anonimowi zablokowali między innymi dostęp do stron internetowych Departamentu Sprawiedliwości USA i Universal Music Group.

Źródło: Dobreprogramy.pl

Nie jest tajemnicą, że pliki z mangami i anime umieszczałem na w/w portalu. Na koncie miałem ponad 10 GB materiału, z którego korzystali zainteresowani. Oczywiście, były to pliki nielegalne, ale rząd Japonii nie walczył z tłumaczami. Ba, mangakacy również nie mieli tego za złe, że ich prace walają się w sieci, bo doskonale wiedzieli, że ten proceder przynosi im więcej dobrego niż złego.

Niestety, to kolejny „przeklęty” hosting, jakiego używałem. Poprzednie – odsiebie oraz przeklej – to upadały, to zmniejszały limity. To cholernie trudna sytuacja. Nie wiem, na co teraz uploadować. Może za jakiś czas przywrócą MU, bo tak też się może stać, a może kolejne hosty zamkną i… Wszystkie scenariusze są możliwe.

Póki co, na stronie będą nieaktywne linki. Większość materiałów mam jeszcze na HDD, więc gdy sytuacja się wyjaśni, zobaczymy, co będzie dalej.

A może ktoś z Was ma jakiś pomysł?

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

jeden + trzy =