Sezon ogórkowy i małe bonusy

Już za chwilę, już za moment. Słońce śmiało smaga nasze cielska, woda zmienia się w eliksir życia, a my, no cóż, znowu zaczniemy narzekać, jak to jest gooorącooo~

Zaczyna się okres wakacyjny, dla innych urlopowy. Przez jeden/dwa/trzy miesiące/tygodnie ogarnie nas pospolity „leń”, który pokrzyżuje nam plany związane z aktywnym, w różnych formach, spędzaniem czasu. Co oznacza to dla mnie osobiście? Oczywiście sięgną dna moje charytatywne intencje związane z tłumaczeniem i innymi sprawami związanymi z M&A. Ładna pogoda robi swoje i każdy, w miarę możliwości, winien z niej skorzystać. Nie przedłużając. Zaczyna nam się sezon ogórkowy.

Strona pewnie zamrze na jakiś okres. Nie tylko dlatego, że nie będzie mi się chciało nic robić, ale najzwyczajniej w świecie cała machineria powiązana z popkulturą japońską mocno przyhamuje. Nie spodziewam się jakiś sensacji, super niusów, ani niczego wartego uwagi… Ogólnie to, kurde, lato mamy! A jak lato, to i Letnie Boje, czyli czwarty rozdział „Summer Wars”!

Chyba nie myśleliście, że nie zapełnię tej pustki jakimś hitem?! Następny bonus to kalendarz zbliżających się premier anime. KLIKNIJ I ZOBACZ. Dodano i poprawiono zarazem rozmówki polsko-japońskie. W nowej wersji znajdziemy m.in. czwarty rozdział (e-book i audio), poprawione błędy (a dokładnie dwa, więc bez obaw), poprawione czcionki pod względem estetycznym. Tych, którzy ściągnęłi poprzednie wydanie, zachęcam do poprawionej wersji. Prócz w/w zmian, zawiera bowiem okładkę 🙂

Dobra, na dziś koniec. Następny nius będzie… No, na pewno kiedyś będzie.
Aa, i jeszcze jedno! Możliwe, że ktoś wczoraj nie oglądał wczorajszego meczu Paragwaj – Japonia, więc zapewne nie wiecie, że Wisienki odpadły.

Po 90 minutach wynik był bezbramkowy. Dodatkowe trzydzieści minut również nie przyniosły rozstrzygnięcia, i zarządzono rzuty karne, a w tych lepsi byli Paragwajczycy. No, może lepsi, to za dużo powiedziane, mieli szczęście, bo karnego dla Japonii nie wykorzystał Komano… Szersza relacja poniżej:

Paragwaj
Skład: 1. Villar – 6. Bonet, 14. Da Silva, 21. Alcaraz, 3. Morel – 13. Vera, 20. Ortigoza (75 8. E.Barreto), 16. Riveros – 9. Santa Cruz (94 7. Cardozo), 10. Benitez (60 18. Valdez), 19. Barrios
Kartki: Riveros (żółta)

Japonia
Skład: 21. Kawashima – 3. Komano, 22. Nakazawa, 4. Tulio, 5. Nagatomo – 17. Hasebe, 8. Matsui (65 9. Okazaki), 2. Abe (81 14. Nakamura) , 7. Endo, 16. Okubo – 18. Honda
Kartki: Matsui, Nagatomo, Honda, Endo (wszyscy żółte)

Sędzia: Frank de Bleeckere (Belgia)
Stadion: Loftus Versfeld (Pretoria)

Zawód. Tak jednym słowem można skomentować mecz 1/8 finału mistrzostw świata pomiędzy Paragwajem a Japonią. W ćwierćfinale, po raz pierwszy w historii, wystąpią Paragwajczycy, którzy lepiej wykonywali rzuty karne. Po 120 minutach gry był bezbramkowy remis.

Spotkanie w Pretorii nie miało zdecydowanego faworyta. Paragwaj awansował do fazy pucharowej z najmniejszą liczbą strzelonych bramek spośród wszystkich zwycięzców grup.– O awansie do ćwierćfinału zadecyduje pierwszy gol. Jeśli uda nam się go strzelić, będziemy grać dalej – zapowiedział trener Gerardo Martino.

Jednak to Japonia pierwsza postraszyła paragwajską bramkę. Już w 3. minucie Yuichi Komano zdecydował się na strzał z 30 metrów, ale Justo Villar był na posterunku. Na odpowiedź ekipy z Ameryki Południowej trzeba było czekać aż do 20. minuty. Lucas Barrios przegrał jednak pojedynek sam na sam z Eiji Kawashimą.

Japończycy polubili Jabulani

W 22. minucie Daisuke Matsui trafił w poprzeczkę po uderzeniu sprzed pola karnego. Niebiescy Samurajowie potwierdzili, że dobrze radzą sobie z piłką, która jest prawdziwą zmorą bramkarzy – Jabulani. Udowodnili to już w grupowym meczu z Danią, w którym dwie bramki zdobyli po rzutach wolnych.

Paragwaj dłużej utrzymywał się przy piłce i w 29. minucie mógł objąć prowadzenie. Niestety dla podopiecznych Gerardo Martino, Roque Santa Cruz fatalnie spudłował po dośrodkowaniu z rzutu rożnego. Japończycy w 40. minucie przeprowadzili bardzo składny kontratak. Strzał Kaisuke Hondy nie znalazł jednak drogi do bramki La Albirroja’s.

Cios za cios

Podopieczni Takeshiego Okady lepiej rozpoczęli drugą część gry. W 54. minucie Yuto Nagamoto postraszył Villara, ale golkiper Realu Valladolid popisał się udaną interwencją. Pięć minut później groźnie głową strzelił Cristian Riveros. Uderzenie paragwajskiego pomocnika nie sprawiło jednak większych kłopotów Kawashimie.

Obawa przed ryzykiem

Po tej akcji gra toczyła się głównie w środkowej strefie boiska. Sytuacji bramkowych było jak na lekarstwo. Żadna z drużyn nie potrafiła zaryzykować, ponieważ to właśnie jedna bramka mogła zadecydować o awansie do ćwierćfinału.

W doliczonym czasie gry, po dośrodkowaniu z rzutu wolnego, Marcus Julio Tanaka mógł dać Japonii wymarzone zwycięstwo, ale nie udało mu się sięgnąć piłki. Po 90. minutach na tablicy wyników utrzymywał się bezbramkowy remis i obie drużyny przystąpiły do dogrywki.

30 minut dodatkowej walki

W 95. minucie Barrios zakończył zespołową akcję Paragwaju. Strzał głową napastnika Borussii Dortmund trafił jednak prosto w ręce japońskiego golkipera. Dwie minuty później Nelson Valdez przedarł się przez defensywę rywali i stanął oko w oko z Kawashimą. Bramkarz Kawasaki Frontale znów nie dał się zaskoczyć.

Do końca dogrywki żadnej z drużyn nie udało się przechylić szali zwycięstwa na swoją korzyść i o awansie do ćwierćfinału miały zadecydować rzuty karne.

Karne wynagrodziły męczarnie

Po 120. minutach bez goli, kibice w Pretorii wreszcie mogli podziwiać festiwal bramek, tylko że w… rzutach karnych. W trzeciej serii pomylił się Komano, który trafił w poprzeczkę. Do końca „jedenastek” nikt już nie chybił, a awans Paragwaju do ćwierćfinału przypieczętował Oscar Cardozo.

Skrót: http://sport.tvp.pl/fifa2010/druzyny/paragwaj/wideo/18-finalu-paragwaj-japonia-skrot/2046274

Źródło: TVP Sport

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

trzy × jeden =