Szaleństwo czas zacząć – Dragon Ball Z: Kami to Kami trafił do kin! [AKTUALIZACJA]

Już od 9:00 rano czasu lokalnego można było zasiąść na widowni, by przeżyć nową przygodę Son Goku, Vegety, Piccolo i reszty, którzy staną przed wyzwaniem, jakim będzie (ponowna) ochrona planety Ziemia przed zagładą, tym razem z rąk Billa – przebudzonego z długiego snu demona.

Zaczęły napływać komentarze i oceny. Tak, jak można było się spodziewać, nowy film DBZ zbiera dobre noty, a średnia filmu nie spada poniżej czterech na pięć gwiazdek. Wypowiedzi osób mających 85 minut seansu za sobą, można podsumować krótko – wspaniały, pełny humoru i akcji film!

Jednak wśród pozytywnych komentarzy, znalazły się głosy lekkiego rozczarowania. „Śmieszny, ale schematyczny”, „Znów to samo”, „Postacie bez charakteru” – można wyczytać na eiga.com, japońskim odpowiedniku naszego filmweba. Mimo to nie było śmiałka, który zmieszałby film z błotem, zatem można śmiało rzec, że nowa kinówka „Dragon Ball Z: Kami to Kami” warta jest poświęconego na nią czasu.

Dragon Ball Z: Kami to Kami
Jakie tym razem Shen Long spełni życzenie?

AKTUALIZACJA

Po 17 latach sale kinowe zapełniły się fanami „Dragon Ball-a”. Aż 312 kin w dniu premiery wyświetliło najnowszą projekcję. Dochód z premiery DBZ o blisko 50% pobił zeszłoroczny wynik „One Piece Film Z”. „Smocze Kule” zarobiły przez 24 godziny blisko 380 milionów jenów (ponad 13 mln. 200 tys. złotych)! Według szacunków, film powinien przynieść łączny dochód około 3 miliardów jenów (mniej więcej 105 mln. złotych).

Seans musiał być niezwykłym przeżyciem, bowiem na salach zasiedli starsi widzowie, którzy doskonale pamiętali z lat 80 serię telewizyjną oraz ich dzieci. Rozpiętość wieku sięgała od około 20 do około 50 lat. „Dragon Ball” łączy pokolenia! Oby było nam dane jak najszybciej zapoznać się z nowym dziełem studia Toei.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

one × 2 =