Chrum, chrum! Rok 2019 wygrzebany!

Szok i niedowierzanie. Pora sięgnąć po białą chusteczkę i pomachać na pożegnanie. Łzy palą policzki, przez moment wszystkie z 365 dni przelatują przed oczami. Rok żegnamy niczym najwierniejszego przyjaciela. Wszak 2018 jest rokiem psa. I niczym niejeden psiak, pogryzł nam buty, nasikał (albo gorzej) na ulubiony dywan i nie chał przynieść rzuconej piłki. Mimo to jest kochany. Rozbawiał, motywował, był.

Kukuryku! Wschodzi 2017 rok!

To się znowu dzieje! Wszystko od nowa – nowe plany, nowe obowiązki, nowe wydarzenia. Kolejne dwanaście miesięcy tułaczki. Pora głośno oznajmić, że zbliża się wielkimi krokami Nowy Rok. Jak (prawie) co roku to czas, w którym przybliżam znaki z kalendarza księżycowego, używanego w Chinach oraz nadal w Japonii. Rok 2017 rozpocznie się 28 stycznia, a jego zwiastunem będzie pianie koguta. Nieprzypadkowo, bo ten nielot stanie się patronem nowego roku.

W nowy rok z kopyta – rok 2014

Spokojnie, jeszcze chwilę trzeba poczekać, nim oddamy się szampańskiej zabawie. Warto jeszcze zerknąć w tył, by przypomnieć sobie żegnane przez nas 12 miesięcy. Może o czymś się zapomniało, przed czymś uciekało, bądź chciałoby się przeżyć jeszcze raz wspaniałą chwilę, która nas spotkała. W ludzkim zwyczaju jest składanie sobie noworocznych obietnic – rzucę palenie, schudnę, znajdę swoją drugą połówkę, zmienię pracę, zacznę się uczyć. Znacie to? Na pewno choć raz obraliście sobie coś za cel, który zainicjujecie 1 stycznia. No, może trzeciego. Ewentualnie w następnym miesiącu.