W nowy rok z kopyta – rok 2014

Spokojnie, jeszcze chwilę trzeba poczekać, nim oddamy się szampańskiej zabawie. Warto jeszcze zerknąć w tył, by przypomnieć sobie żegnane przez nas 12 miesięcy. Może o czymś się zapomniało, przed czymś uciekało, bądź chciałoby się przeżyć jeszcze raz wspaniałą chwilę, która nas spotkała.

W ludzkim zwyczaju jest składanie sobie noworocznych obietnic – rzucę palenie, schudnę, znajdę swoją drugą połówkę, zmienię pracę, zacznę się uczyć. Znacie to? Na pewno choć raz obraliście sobie coś za cel, który zainicjujecie 1 stycznia. No, może trzeciego. Ewentualnie w następnym miesiącu.

Wszystko, co ma uczynić nas lepszymi, warto praktykować, ale narzucając sobie termin, nakładamy na siebie smycz. Jeśli ktoś nieprzyzwyczajony do nauki od razu siądzie do niej na pół dnia i tę czynność ma zamiar praktykować, to tylko się zmęczy, znuży i zrazi. Wszystko trzeba wyważyć i zoptymalizować. Jeśli wcześniej uczyłem się godzinę dziennie, od teraz będę to robił 30 minut dłużej. Dajmy sobie czas na dostosowanie się do „nowego” życia.

Za to w Japonii istnieje bardzo przyjemna noworoczna tradycja zwana otoshidamą. Szerzej o niej napisałem w niedawno opublikowanym artykule: „Otoshidama – na dobre rozpoczęcie roku”.

Do 31 stycznia obowiązuje rok węża (czytaj: Smok przeistacza się w węża – rok 2013) według chińskiego kalendarza. Mimo że Japonia, Chiny i inne kraje azjatyckie używają kalendarza gregoriańskiego (tego samego używanego przez nas), to w przeszłości każde z tych państw korzystało w mniejszym lub większym stopniu z kalendarza księżycowego. Nadchodzący rok według dawnych zwyczajów, będzie Rokiem Konia i potrwa do 18 lutego 2015 r.

Projekt K7 M&A - 2014: Rok Konia

Osoby urodzone w latach: 1930, 1942, 1954, 1966, 1978, 1990, 2002 oraz 2014 przypisywany jest zodiak konia. Konie są przyjacielskie, mądre i zmysłowe. Mają smykałkę do interesów i są dobrymi organizatorami czasu.

Znana jest popularna opowieść o utraconym koniu Sai Wenga (塞翁失馬 – Sai Weng Shi Ma), tłumaczona także jako „Szczęście w nieszczęściu”.

W odległej prowincji na skraju Chin żył lud Xiongnu, a wśród nich Sai Weng, posiadacz pięknej klaczy. Była brązowej maści ze śnieżnobiałym rombem na czole i dużymi, czarnymi oczami. Był to jeden z tych koni, które chciałby mieć każdy. Niestety, kiedy pewnego dnia Weng chciał ją dojrzeć, zauważył jej brak. Uwiąż była zerwana i wszystko wskazywało na kradzież lub ucieczkę.

Wieść szybko rozniosła się po wsi, a jej mieszkańcy nie szczędzili słów otuchy, ale po Sai Wengu nie było widać strapienia. Na współczucie odpowiadał: Skąd pewność, że to nie jest szczęście?

Po kilku miesiącach od zniknięcia klaczy, pojawiła się ona w tym samym miejscu, w którym zwykła stać. Ujrzała swego pana i skierowała się ku niemu. Za nią podążał potężny biały ogier. Wieść ta szybko rozniosła się po okolicy, a słowa otuchy zastąpione zostały przez szczery zachwyt i gratulacje. Jednak i na te słowa Weng pozostał niewzruszony i odpowiadał: Skąd pewność, że to nie zwiastun nieszczęścia?

Ogier nie był oswojony, toteż Sai Weng nie mógł pozwolić sobie na jego ujeżdżenie chociażby ze względu na wiek. Tego zadania z chęcią podjął się jego syn. Osiodłał konia i nie zdążył dobrze się usadowić na jego grzbiecie, kiedy z hukiem runął na ziemię zrzucony przez dziko podskakujące zwierzę. Jakby tego było mało, strzemię zablokowało nogę mężczyzny przyczyniając się do jej złamania. Polały się wyrazy współczucia, ale Weng znów enigmatycznie odpowiadał: Skąd pewność, że to nie jest szczęście?

Jakiś rok po nieszczęsnym wypadku do wioski zawitał wojskowy, rekrutujący każdego mężczyznę, mogącego walczyć. Sai Wenga ze względu na wiek nie uwzględniono, a jego syna przed wojną uchroniła gojąca się noga. Wszyscy rodzice, których dzieci wcielono do armii zaczęli zazdrościć Wengowi kulawego syna, jednak ten „szczęśliwy” ojciec znów tajemniczo odpowiadał: Skąd pewność, że to nie zwiastun nieszczęścia?

Poniżej 2,5-minutowa animacja produkcji chińskiej, przedstawiająca omawianą legendę.

Powyższa historia spotykana jest w różnych formach, jednak niezmienne jest jej przesłanie. Nie zawsze dobre rzeczy, które takimi wydają się na pierwszy rzut oka, takie są. To samo tyczy się tych z pozoru nieszczęśliwych. Taoizm przekonuje nas, że otaczający nas świat istnieje dzięki harmonii. Jest życie i jest śmierć, radość i smutek, dzień i noc. Równowaga musi zostać zachowana, bo gdyby nie ona, nic by nie istniało.

W nadchodzącym nowym roku życzę Wam wewnętrznego spokoju w każdej sytuacji, by podejmowane przez Was decyzje były tymi najlepszymi. Przypomnijcie sobie powyższą historię kiedy poczujecie, że coś Wam się nie układa, a także wtedy, gdy idzie bardzo dobrze.

Udanego Roku 2014! Bawmy się dobrze!

PS. Projekt K7 M&A niedługo będzie obchodził 5-lecie!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

eighteen − fifteen =