YOLO w pełnej krasie. 16-latek w taryfie przejechał 400 kilometrów. Bez płacenia

W czwartek 16 marca, około 22:15 młody mężczyzna wsiadł do taksówki przy dworcu w Fukushimie. Kierowca usłyszał miejsce docelowe i ruszył. Podróż ciągnęła się kilka godzin. Wszak trzeba było dojechać do Hirosaki, miasta oddalonego od punktu startowego o 400 kilometrów.

Odległość ta odpowiada mniej więcej podróży z Gdyni do Warszawy. Jednakże 65-letni taryfiarz widocznie nie takie trasy przemierzał i nawet wiek pasażera nie wzbudził u niego podejrzeń. Ot normalny 16-latek – zapewne pomyślał. Ponadto pasażer zapewnił przed podróżą i w jej trakcie, że ma jak zapłacić.

Minęło pięć godzin. druga w nocy, 17 dzień marca, Hirosaki. Parking jednego ze sklepów osiedlowych. „Nareszcie w domu!” – musiał krzyknąć w duchu młodzieniec. Końcowa kwota sięgnęła 145 tysięcy jenów (ponad 5 200 złotych). Zawierała także opłaty dodatkowe m.in. za wjazd na autostradę. „Zaraz wrócę. Muszę wziąć gotówkę”. Żwawo wysiadł, zatrzaskując drzwi opuszczonego pojazdu. Szybko znikł w szarzyźnie nocy i już się nie pojawił.

Długo trwało śledztwo policji z prefektur Aomori i Fukushimy, ale w końcu w środę, 5 kwietnia, zatrzymano 16-letniego obieżyświata i postawiono mu zarzut oszustwa, do którego się przyznał. Policja przekazała mediom, że chłopak chciał tylko wrócić do domu.

Źródło: TokyoReporter.com

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

twelve − eight =